Strona używa ciasteczek
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.
x

 

Jedną z najbardziej nieprzyjemnych rzeczy, która może spotkać klienta restauracji jest niemiła postawa pracowników, którzy go obsługują. Nie dla każdego praca na serwisie jest pasją, a na przykład jedynie zajęciem dorywczym, jednak arogancja i obojętność to cechy, które są niedopuszczalne u kogokolwiek, kto pracuje z innymi ludźmi. W większości wypadków wprawne oko osoby rekrutującej nowych pracowników natychmiastowo rozpozna kogoś, kto jedynie stara się zamaskować uogólnioną niechęć do rodzaju ludzkiego bądź przekonanie, że praca kelnera jest mocno poniżej jego oczekiwań. Czasami jednak nieprofesjonalne zachowanie bierze się z jakichś frustracji, poczucia braku spełnienia. Warto wtedy zastanowić się, czy jako pracodawca dajemy możliwości rozwoju czy też awansu. Pracownik, który może się uczyć czegoś nowego, zwiększać swoje kwalifikacje to zdecydowanie zadowolony pracownik.

Mniej nieprzyjemną sprawą, ale nadal nieprofesjonalną jest nieznajomość menu przez obsługę w restauracji. To ona jest w bezpośrednim kontakcie z klientami, więc kiedy padną jakieś pytania, na przykład - odnośnie składników wykorzystywanych w którejś z potraw, powinna znać odpowiedź. Kiedy karta dań jest szczególnie bogata, to zadaniem ciężkim, lecz niemożliwym do wykonania, jest to, by posiąść całą wiedzę o przygotowaniu każdego z nich. Jednakże, każdy dobry kelner powinien posiadać podstawową wiedzę kucharską, a także orientować się w temacie czy dana pozycja w menu zawiera, przykładowo, mięso, produkty odzwierzęce bądź popularne alergeny. Chyba nikt nie chciałby być personalnie odpowiedzialny za wstrząs anafilaktyczny swojego klienta z powodu własnego zaniedbania.

Czego jeszcze unikać?

Wszelkie skrajności zazwyczaj działają na niekorzyść, tak więc hiperaktywny kelner, który kilkanaście razy podchodzi do "swojego" stolika bywa równie drażniący jak taki, który niczym się nie interesuje i jest zupełnie pasywny. To kwestia wyczucia i praktyki, są jednak ludzie obdarzeni wrodzonym talentem do "wyczuwania" nastroju klienta i wiedzą w jaki sposób i z jaką częstotliwością do niego podchodzić. Można taką umiejętność wypracować, a żeby uniknąć kłopotów, przed podpisaniem umowy warto zaprosić potencjalnego pracownika na dzień próbny. Warto też co jakiś czas przeprowadzać szkolenia pośród stałego personelu, by był jak najlepiej przygotowany do obsługi.

Najbardziej irytującym błędem jest chyba jednak wszechobecny chaos, który przekłada się czy to na długi czas oczekiwania na zamówienie/rachunek, czy na pomyłki w wydaniu dań, etc. Przychodząc do restauracji mamy nadzieję na czas spędzony w miłej atmosferze, pyszny posiłek, który upłynie bezproblemowo i spokojnie. Nikt, zwłaszcza ktoś, kto jest głodny, nie ma ochoty czekać czterdziestu minut na przystawkę albo dostać nie swoje zamówienie.

Aby tego uniknąć warto wprowadzić usprawnienia - dobrze osadzić stanowisko menadżera sali, który nad wszystkim zapanuje, dobrze rozdzieli stoliki pomiędzy kelnerów, a także będzie nad wszystkim czuwał - w razie jakichkolwiek problemów, to do niego będzie należało "ugaszenie pożaru", a nie do obsługi.

Można także rozważyć inwestycję w system typu systemu przywoławczego LRS. Dzięki niemu szybkość pracy załogi znacznie się zwiększy, a komunikacja pomiędzy kuchnią, kelnerami i menadżerem. W ten sposób eliminuje się tak zwane "puste przebiegi" - obsługa nie musi co chwilę biegać do kuchni, by sprawdzić, czy dania są już gotowe. W ten sposób kelnerzy więcej czasu spędzają na sali i więcej uwagi poświęcają gościom, co przekłada się również na to, że w tym samym czasie są w stanie obsłużyć większą ich ilość. Dodatkowym atutem tego rozwiązania jest jego dyskrecja - klienci nie zauważą zmian żadnych, poza polepszeniem jakości obsługi.